niedziela, 12 lipca 2015

Koktajle. Dlaczego nie?

Jeden banan. Kilka truskawek. Maślanka i radość poranna. Wstajemy i cieszymy się, że to będzie dobry dzień. Koktajlem wznosimy toast na cześć udanego dnia i wszystkich cudownych przygód. Nieoczekiwany uśmiech od nieznajomego w tramwaju, zabawna scenka z dzieciakami kąpiącymi się w fontannie. Kolorowi ludzie idący ulicami naszego miasta w cudownie słoneczny dzień.... Samochód w przedziwnie malinowym kolorze ( na markach się nie znamy, na kolorach i owszem). A Wy? Jakie mieliście dzisiaj przygody?
Wasze zdrowie Kochani Czytelnicy. 

środa, 8 lipca 2015

Łączki niepospolite.

Jak co roku, konsekwentnie umordowawszy się przy przygotowaniu pola- obsialiśmy kilka mniej lub bardziej strategicznych miejsc mieszankami kwiatów. W konsekwencji jest kolorowo, niezaplanowanie, nieformalnie, zaskakująco, niespodziankowo i wyrachowanie. 
Kto, drodzy moi, kto bowiem ma dzisiaj czas, przestrzeń i odwagę by ogrodniczo pójść na żywioł? 
Jeśli chcecie zobaczyć coś co jest skansenem ogrodnictwa a zarazem najwyższą innowacją powrotu do natury... zapraszamy. 
A póki co i Na razie nacieszmy nasze oczy i zapamiętajmy- to będzie dobry dzień! 

wtorek, 7 lipca 2015

Czekamy na Kalinkę

Corocznie przyjeżdżająca do Wieśniakowa, smakowicie zajadająca omlety robione przez Wieśniakowskiego i ostrożna w stosunku do dziwnych warzyw rosnących w ogrodzie. Lody w polewie czekoladowej zjada natychmiast, w każdej ilości. Czekamy aż przyjedzie. Czekamy aż powstaną nowe, urocze anegdotki o Kalince w Wieśniakowie....

A propos. Takiego dużego dzbanka na herbatę w Wieśniakowie nie mamy. Mamy mniejszy taki.  Ale za to mamy dużo różnych herbat. w tym ziołowych, białych, zielonych i mieszanych. Wpadnijcie. 

poniedziałek, 6 lipca 2015

Poranny wczesny słoneczny widok na winorośl i łączkę kwiatową przystodolną.

Kiedy wcześnie rano trzeba wstać i się ogarnąć. Potem zdążyć na pociąg pamiętając o możliwych pułapkach (zamknięty szlaban, celowo złośliwie opieszały kasjer na dworcu). Kiedy trzeba przemyśleć w głowie plan dnia, zadań i obowiązków, to bardzo pomaga rzut oka na Wieśniakowskie Widokówki 
Bo tu wrócę. Dzisiaj później niż zwykle. Ale wrócę. Taka przestrzeń, plan i wizja. 
I- może nie uwierzycie- ale to daje poczucie- to jest dobry dzień na to, by być dobrym dniem! 

niedziela, 5 lipca 2015

Po upalnym weekendzie.

Proponujemy na śniadanie ostatnie truskawki z ogrodu, mieszankę płatków śniadaniowych i jogurt naturalny. 
To wszystko podane w stylu Wieśniakowskim i zjedzone w sposób leniwy i niezobowiązujący na tarasie. Nieposiadacze tarasów zjadają śniadanie na balkonie. Balkonobrakowiczom pozostaje zadbać o miłe towarzystwo.
Albowiem fajny, śniadaniowo obecny drugi człowiek wart więcej niż wszystkie Wieśniakowa świata. Czego i Państwu życzę. 

sobota, 4 lipca 2015

Upalny zestaw obowiązkowy. - lemoniada bazyliowa i chłodnik kokosowo- miętowy.

, W Wieśniakowie 30 stopni w cieniu. To nie zwalnia Wieśniakowskich z obowiązków. Przy stawie pojawia sie sporadycznie barszcz sosnowskiego. Wiemy, że jest niebezpieczny bo Wieśniakowska Latająca Wszędzie kilka niedużych blizn ma. Dlatego Wieśniakowski od rana kosi, Wieśniakowska podwiązuje pomidory, wyrywa największe chwasty z ogórków i fasoli. Niestety za gorąco jest, by dokładnie pielić. Myślimy sobie, że rośliny lepiej poradzą sobie z chwastami, niż my z udarem słonecznym. 
Niemniej niemniej nadeszła pora obiadu. 
Lemoniada bazyliowo-cytrynowa to cudowny miks pęczka bazyli,i wyciśniętej cytryny lodu, wody źródlanej i czegoś do lekkiego dosłodzenia. My użyliśmy 100ml oranginy na słoik. Ale to może być także łyżeczka miodu czy cukru. Odrobina. Dla zrównoważenia smaku gorzkiej bazylii i kwaśnej cytryny. 

Danie w miseczce to chłodnik. Cztery ogórki obrane ze skórki ( skórka jest w porządku, ale zmieniłaby kolor dania), pokrojone wzdłuż na plastry i podsypane solą na pół godziny, pęczek listków mięty, sok wyciśnięty z limonki, łyżka miodu, szczypta soli, szczypta pieprzu i puszka mleczka kokosowego. Do tego jakies 400lm wody i blendujemy. Na talerzu podajemy z garścią drobno pokrojonego ogórka i papryki. 
Stołownicy zjedli wszystko. Znaczy smakowało. 

czwartek, 2 lipca 2015

Uff jak gorąco...


Do Wieśniakowa zawitały upały. Obserwujemy rośliny. Planujemy podlewanie. Jest tak gorąco, że podlewać można wczesniej rano albo wieczorem. Wieczorem my odżywiamy rośliny a komary odżywiają się przy okazji... Nami. 
Taki los ogrodnika. 
A wszystko za strączek groszku, młodziutką marchewkę, świeżą sałatę... Taki wybór ogrodnika. 

Chwasty szczęśliwe jak zawsze.
Rosną sobie czekając cierpliwie aż będziemy mieć trochę czasu na ich wyrywanie. 

Pomidory zielone na krzakach. Rzodkiewka sobie przerosła. Niezjedzona na czas zrobiła się zdecydowanie mniej smaczna... Marchew trzeba przerwać. Takie młode marchewki umyjemy. Dodamy kapkę oliwy i miodu i zapieczemy w pysznie chrupiący sposób. 
Dzisiaj zetniemy mięte. Zaczyna kwitnąć. Straci intensywny smak. A tego nie chcemy. 
Trzeba też ściąć majeranek żeby sie rozkrzewiał. Tymianek także trafi fo suszenia. 
Pomidory trzeba podwiązać. Sobie ładnie urosły przez ostatni tydzień. Przerwiemy tez buraki. Parę osób ucieszy się z " ekologicznego zestawu chłodnikowego"...
No to tak na szybko. Na więcej czasu nie ma. Wieśniakowo wzywa gromkich głosem: DO ROBOTY! DO ROBOTY!!